Menu główne:
Archiwum "Weroniki"
powrót do strony głównej
BYĆ JAK ONA, czyli kilka zamyśleń nad litanią do Matki Bożej Bolesnej
Matko zasmuceń, módl się za nami.
Od nadmiernego smutku, ocal nas swymi modlitwami.
Jakie było życie Maryi? Widzimy Ją jako wielką i wspaniałą, ale Jej codzienność byla bardzo zwyczajna. Żyła na prowincji, w niebogatej miejscowości, nic widowiskowego nie działo się wokół Niej, rodzina nie była sławna. Widzimy Ją w stroju królowej, ale Ona ubraniem nie odróżniała się od otoczenia wcale, nie była osobą zauważaną na pierwszy rzut oka, nie skupiała na sobie spojrzeń. Była zależna, jak i my, od sytuacji politycznej, ekonomicznej, układów społecznych, tradycji i obyczajów. Umiala się w tym znaleźć, umiala żyć w tym miejscu, jakim się urodziła. Dzielimy Jej życie na tajemnice radosne, światła, bolesne i chwalebne, ale też wiemy, że Jej życie było bardziej skomplikowane.
Pierwsze wezwanie litanii - Matko zasmuceń - może zaskakiwać. Nie przeczy to radości, jaka była w Jej życiu; jednak życie Maryi z Jezusem oznaczało często niepewność, zaskakujące sytuacje i nieprzewidziane wypadki. Chętne oczekiwalibyśmy dobra, zazwyczaj życzymy sobie wszystkiego dobrego - dobro jednak bywa trudne, nawet jeśli wiemy, że coś jest korzystne, skuteczne, może nie być łatwe. Jak lekarstwo - małe dziecko macha glówką, to lekarstwo jest niedobre. Wiemy, że jest dobre, choć niesmaczne... czasem trzeba znieść coś przykrego, by było dobrze.
To pierwsze wezwanie Maryi ukazuje Ją bliską naszej codzienności. Nie żyjemy w ciągłej wesołości, dzień za dniem to nie same kolorowe koraliki. To jednak nie znaczy, że nasze życie jest nieudane. Zgoda na zwyczajną codzienność, na to, że czasem pojawi się smutek częściej, niż byśmy chcieli, to także lekcja od Maryi. Pocieszająca lekcja, bo smutek nie jest ostatnim słowem Boga - to nie najważniejsze, co spotkało w życiu Maryję i nas. Jednak pojawi się także smutek, i jedyne, co możemy zrobić, to starać się przyjmować go ze wszystkich sił tak, by nas nie paraliżował, nie zatrzymywał na drodze.
Maryja jest Matką, która poznała wiele zasmuceń i szła dalej, nie zgadzając się, by smutek zapanowal nad Nią, nie dając się smutkowi zatrzymać. Dajmy się wychować Tej, która poznała smutki - zgadzała się na nie, ale nie oddzielały Jej od Boga. Nie dziwmy się, że smutki muszą nadejść - ale nie pozwólmy, by oddzielały nas od miłości.
Jedno z kolejnych wezwań prosi o pomoc i ratunek przez nadmiernym smutkiem. Duch Święty, który napełnił Maryję swymi darami, jest Duchem radości. Jeśli pozwalamy, by smutek zapanował nad nami, marniejemy jak rośliny bez słońca. Bóg nie chce, byśmy poddawali się rozpaczy i bezradności. Święta Klara w krótkim liście do Agnieszki Praskiej wielkorotnie pisała o radości i radziła swj przyjaciółce: nie pozwól, by cie ogarnęła chmura goryczy. Maryja poznała wiele smutków w życiu, jadnak nie pozwalała, by nad Nią panował. Pragnieniem Boga wobec nas jest Jego bliskość i radość, smutek jest tylko jedną z wielu stacji na tej drodze.
Monika Waluś