Menu główne:
Załozyciele
MYŚLI MATKI ELIZY CEJZIK NA WRZESIEŃ
1 Pierwszy dzień miesiąca – dzień odnowienia dobrej intencji i uproszenia błogosławieństwa Bożego na rozpoczynający się miesiąc…
2 O Boże trzykroć Święty! Jakże możesz mnie znosić! Jakże niepojęte jest Twoje miłosierdzie! Jak nieprzebrana dobroć! Jak wielka cierpliwość!
3 Trzecia prośba Modlitwy Pańskiej – „bądź wola Twoja” – niezmiennie leży mi na sercu. Zawiera wszystko, czego sobie najbardziej życzę i pragnę, co od lat wielu było przedmiotem najgorętszych moich pragnień i próśb zanoszonych do Boga…
4 O ile więcej dobrego można zrobić w stanie duchownym, aniżeli żyjąc wśród zajęć światowych.
5 Kiedyś zrobiła na mnie niemałe wrażenie ta prawda, że miłość Boża w sercach naszych powinna wzrastać z każdym dniem.
6 Miłość na tym padole płaczu karmi się cierpieniem; stąd tak wielka jest jego cena.
7 Kto znajdzie radość w cierpieniu, znajdzie skarb nieprzebrany, perłę nie mającą ceny.
8 Narodzenie Twoje, Niepokalana Boga Rodzicielko, radość przyniosło całemu światu… O Boże w Trójcy Świętej Jedyny! Boże trzykroć Święty! Dzięki, dzięki Ci za wszystko, coś dla Niepokalanej Twojej Matki i przez Nią dla nas z niepojętej Twej miłości uczynić raczył!
9 O moja Matko serdeczna! Wiesz o tym dobrze, jak bardzo Cię kocham i jak gorąco pragnę spełnienia we wszystkim woli najukochańszego Syna Twojego nade mną. Woli tym droższej i bardziej dla mnie pożądanej, im dotkliwiej wszelkie upodobania i zachcianki mojej przewrotnej woli krzyżuje!
10 Dzisiaj obchodząc pamiątkę trzeciej Boleści Matki Bożej myślałam nad tym, jak niezmiernie tę Matkę Bolesną boleć musi zguba tylu dzieci Kościoła, tylu dusz z własnego wyboru idących na wieczne potępienie. Pragnęłam Ją w tej wielkiej boleści pocieszyć. Jakże byłabym szczęśliwa, gdyby zechciała mnie użyć do odszukiwania tyku biednych, zbłąkanych Jej dziatek!
11 Z pamiątką siedmiu Boleści Matki Bożej zwykle łączę intencję wynagrodzenia za boleść, którą sprawiają Najświętszemu Sercu Maryi Komunie świętokradzkie – tym razem mam zamiar ofiarować szczególnie za świętokradztwa popełnione przez kapłanów.
12 Podczas Mszy św. miałam serce bardzo ściśnięte bólem. Wyobraziłam sobie, że jest ono okolone cierniem. Czując pragnienie okazania miłości Najświętszej Maryi Pannie przez miłosne przyjęcie tego cierpienia, zaczęłam Ją prosić, żeby każdą kropelkę krwi sączącą się z tych cierniowych ran mocą swojej miłości raczyła zamienić w piękną i wonną różę, którą bym Jej mogła złożyć w ofierze.
13 Cierpieć z Tobą, o Maryjo! I wielbić Boga w cierpieniu – nie jest to najwyższym szczęściem na ziemi?... Kiedy prawdziwiej i pełniej moglibyśmy z Tobą powtórzyć: „rozradował się duch mój w Bogu Zbawicielu moim…” jak nie wówczas, kiedy i nasze serca, podobnie jak Twoje i Boskiego Syna Twojego, zranione cierniem, boleścią rozdarte?
14 Każdy mógłby z łatwością doświadczyć cudownej mocy zawartej w hymnie uwielbienia Maryi „Magnificat”, gdyby zechciał w chwilach cierpienia skorzystać z niego. Tak by się chciało wołać do wszystkich: „O wy wszyscy, którzy cierpicie, zobaczcie i skosztujcie, jak słodki jest Jezus… w krzyżu… przez Maryję!”
15 Jak słodko jest sercem rozdartym powtarzać hymn uwielbienia Maryi!... Myślałam nad tym pewnego razu, przypatrując się obrazowi Matki Bożej Bolesnej. Czy też Ona odmawiała swoje „Magnificat” wówczas, gdy stała pod krzyżem? I zdaje mi się, że ono chyba nigdy nie brzmiało w Jej błogosławionej duszy z gorętszym uniesieniem miłości, z większą mocą i wspaniałością, z cudowniejszą harmonią jak wtedy, gdy Sercem konając z Synem swoim na krzyżu wiedziała i czuła, że wspólnie z Nim wyjednuje nam życie łaski, staje się współodkupicielką rodzaju ludzkiego, najwyższą chwałę Ojcu niebieskiemu oddaje.
16 O Matko Najukochańsza i Pani Wszechwładna! Ty nie opuścisz biednego dziecka Twojego i niewolnicy niegodnej, gdy z krzyżem spotkać się przyjdzie. Pozwolisz wówczas czerpać w Twym przebitym macierzyńskim Sercu zdroje pokornej, ufnej i wdzięcznej miłości, która by mi dała moc wytrwać na krzyżu do końca i umrzeć na nim z miłości ku Boskiemu Synowi Twojemu i Tobie.
17 Dzisiaj obchodzi się uroczyście pamiątkę otrzymania stygmatów przez świętego Ojca naszego Franciszka. Jakże bardzo kocham ten dzień! Jak gorąco pragnę, aby Boski nasz Zbawca ognistymi promieniami swojej miłości serce nasze przeszyć i na wieki naznaczyć raczył!
18 Św. Stanisław Kostka jest jednym z najmilszych mych patronów. Muszę z tym większą ufnością do Niego się udawać, gdyż jest patronem nowicjuszy.
19 O Matko Najboleśniejsza! Naucz, o naucz i mnie tak cierpieć, jak Tyś cierpiała! Cierpieć z taką miłością i uległością, i pokorną wdzięcznością! O! jak bym chciała tak umieć cierpieć!
20 Najświętsza i Najukochańsza Matko Bolesna, sercem ukrzyżowana razem z Jezusem z miłości ku nam, nędznym i niewdzięcznym grzesznikom! Daj nam wszystkim poznać słodycz ukrytą w cierpieniu, w krzyżu najdroższym Boskiego Syna Twojego!
21 O czegóż można bardziej pragnąć niż tego, by spalić się na krzyżu z miłości ku Temu, który z miłości ku nam, niewdzięcznym, na krzyżu się spalił!… Czekaj, duszo moja, bądź cierpliwa; może niedługo wybije twoja godzina… Boski Oblubieniec już się zbliża z krzyżem, gwoździami, cierniem i włócznią… Oby już raz ugodziła na dobre w kamienne to serce!...
22 Dziś, kiedy mnie serce tak bardzo bolało, myślałam o tym, jak to dobrze, że choć trochę Pan Jezus daje mi pocierpieć, jeśli do czego innego się nie nadaję… Prosiłam Go, by raczył ciąć to nędzne serce, nie oszczędzając go wcale. Aby odcinał wszystko, co Mu się w nim nie podoba, choćby je całkiem rozpłatać przyszło, byleby mogło być oczyszczone i według Jego Serca odmienione. A operacja taka przecież bez bólu obejść się nie mogła…
23 Boże mój, Boże mój, racz wspomóc moją nędzę i niemoc swoją łaską skuteczną! Nie oddalaj mnie tylko od Twej przenajświętszej miłości – a zresztą, chłoszcz mnie, jak Ci się podoba! Ów ból tak ostry i niekiedy dotkliwy, który założył sobie mieszkanie w mej duszy, pragnę znosić z pokorą i wdzięcznością, na wynagrodzenie za moją pychę i niecierpliwość bluźnierczą… Obym mogła go tulić do serca z taką miłością, z jaką Zbawca nasz Najsłodszy obejmował krzyż, na którym miał za nas umrzeć w tak straszliwych męczarniach.
24 Przy dzisiejszej intencji dziękczynnej miałam szczególnie na myśli wszystkie krzyżyki, które miłosierdzie Boże rozsiewa na drodze życia naszego, jak perły nieoszacowane ze skarbu niebieskiego, by nimi okryć naszą brzydotę i ubóstwo. Obyśmy poznali ich wielką cenę i należycie z nich skorzystali.
25 Niech Pan Najsłodszy i Najukochańszy wspiera cię w dźwiganiu krzyża twego i w miarę cierpień twoich pomnaża bez miary miłość swoją przenajświętszą w sercu twoim.
26 Nie widzę z tej trudności innego wyjścia, jak tylko zdać wszystko na przenajświętszą i najmiłościwszą Opatrzność Boską – mówiąc już wcześniej na wszystko, co nas spotka: „fiat” – niech się tak stanie.
27 Za wszystkie chwile znakiem krzyża świętego naznaczone nich Ci będą dzięki po wszystkie wieki wieków, o Panie mój i Boże! Ty wiesz, że ja je nad wszystkie skarby cenię i szczególniejszą wdzięczność w moim sercu mam za nie dla Ciebie…
28 O mój Boże, Ty sam tylko wiesz, co się dzieje w mym sercu. Ty, któryś jest jego Panem Wszechwładnym, który przenikasz najskrytsze jego tajniki, któryś jego światłością, i życiem, pragnieniem najwyższym i jedyną miłością!...
29 Gdzież szukać bezpieczniejszego schronienia, skuteczniejszej pomocy we wszystkich potrzebach, jak nie u najtroskliwszej, najlitościwszej, cudownej Boskiej Opatrzności?
30 Jezus dobrze wie, że każdy krzyżyk z Jego Boskiej ręki droższy mi jest nad wszystkie skarby.