Siostry Obliczanki


Idź do treści

tesknota

Nasza codzienność > Ząbkowice Śląskie > YOUCAT

wróć do strony głównej

TĘSKNOTA (2)

Jak człowiek wpada na to, żeby się modlić?

Modlimy się, ponieważ jesteśmy przepełnieni nieskończoną tęsknotą oraz dlatego, że Bóg stworzył nas, ludzi,i «niespokojne jest serce nasze dopóki nie spocznie w Tobie» (św. Augustyn). Modlimy się też dlatego, że tego potrzebujemy. Tak powie Matka Teresa: «Ponieważ nie mogę oprzeć się na samej sobie, opieram się na Nim, 24 godziny na dobę».
„Zdarza się, że zapominamy o Bogu, odchodzimy daleko od Niego, ukrywamy się. Niezależnie od tego, czy stronimy od myśli o Bogu, czy negujemy Go, On jest zawsze obecny – dla nas. Szuka nas, tęskni za nami, woła nas. Człowiek rozmawia w sumieniui nagle zauważa, że prowadzi dialog z Bogiem. Gdy czuje się samotny, nie ma z kim porozmawiać, wtedy czuje, że Bóg jest zawsze gotowy do rozmowy. Gdy jest w niebezpieczeństwie, doświadcza, ze Bóg przychodzi mu z pomocą.
Modlenie się jest czymś tak naturalnym jak oddychanie, jedzenie, kochanie. Modlenie się oczyszcza, daje siłę do odpierania pokus, umacnia w słabości, pokonuje strach, podwaja siły, wydłuża oddech, czyni szczęśliwym.

Kiedy zachwycamy się naturalnością w zachowaniu dzieci, kiedy słuchamy dyskusji (czasem przewrotnie usprawiedliwiających zło)
nt. zaspokajania naturalnych potrzeb fizycznych i psychicznych człowieka, warto zapytać – czy jest coś bardziej naturalnego niż modlitwa?
***
„Tęsknisz?” - „Tak” - odpowie zdecydowana większość z nas. A ci, którzy nie powiedzą tego głośno, zerkną ukradkiem na tęsknotę ukrytą głęboko w sercu. Mamy tęskniące serca. Inaczej: w serce mamy wpisaną tęsknotę.
Tęsknota... powracające obrazy, próba poczucia na nowo jak to było – lub jak mogłoby być, gdyby... natarczywe myśli o... niepokój
i poczucie niespełnienia, nadzieja lub załamanie?
„Tęsknię za...” Za czym? Za tym, co się miało, poznało, pokochało, a utraciło. Za rodzicami, których trzeba było opuścić. Za przyjaciółmi, których trzeba było zostawić daleko i brakuje codziennego kontaktu. Za rodziną, która może już nie jest całością. Za dziećmi, które wyszły z domu rozpocząć samodzielne życie. Za pracą, która dawała satysfakcję i utrzymanie, ale trzeba było z niej zrezygnować. Za ciepłem bliskich, którzy... Za kochającym sercem, które... Spod tych tęsknot wyłania się jedna, jakby „najstarsza” w nas, pierwsza, rozpoczynająca wszystkie inne tęsknoty, często zupełnie niezauważona(!) lub dostrzeżona lecz nienazwana: tęsknota za Sercem, w którego Miłości się poczęliśmy, za Ustami, które wyrzekły „Chcę, abyś był”, za Dłońmi z których wyszliśmy...
„Tęsknię do...” Do czego? Do tego, co wyczekiwane z nadzieją i w napięciu, czy nadejdzie. Do tego, czego brak doskwiera i otwiera w nas uczucie nienasycenia, niedopełnienia... Do spojrzenia kochającej osoby. Do bliskości kochanego ramienia i ciepła domu. Do rozmów szczerych i niekrępujących. Do swobody w byciu sobą. Do poczucia bezpieczeństwa. Do odkrycia bogactwa swoich talentów i pełni swoich możliwości. Do zdobycia nieosiągalnego. Do pokonania tego, co przerasta możliwości. Do zdolności kochania bez zadawania ran. Do bliskości serc takiej, w której można wszystko z siebie dać i wszystko otrzymać. Co to za tęsknota? …do Wspólnoty Osób, które w Trójcy wzajemną miłością już stworzyły miejsce dla mnie, do oczu Boga obejmujących czułością i Prawdą, do ramion Ojca, który czeka...
I mnie, i ciebie, i wszystkich innych ludzi, ciągnie do Boga. Mamy to w swoim sercu od samego poczęcia. Po prostu jest tam, w moim i
w twoim sercu, miejsce dla Boga, którego nic nie zapełni, tylko On sam
” [Klaudia, lat 16]. „Człowiek sam wpada na to, żeby się pomodlić, często nawet nie wiedząc, że się modli, bo gdzieś tam wewnątrz jest zakorzeniona taka potrzeba kontaktu z Bogiem, naturalny odruch zwracania się do Niego” [Dagmara, lat 16].
Ten odruch - owoc nieskończonej tęsknoty – nie jest jednostronny! W Sercu Boga też jest miejsce dla mnie. Miejsce, którego nikt nie zapełni, tylko ja. Miejsce tęsknoty Boga za mną – wcześniejszej, niż moja za Nim... „
Bóg bardzo pragnie relacji z nami. Jego wrażliwość na nas i i chęć uczestniczenia w naszym życiu (relacji) potrafi przełamać wszystko co małe i rozpalić ogień” [Julia, lat 21]. To On robi pierwszy krok. I zawsze jest gotowy do odpowiedzi na krok z naszej strony.
Kiedy robimy ten krok? Często wtedy, gdy tęsknota zostanie wzmocniona nagłym poczuciem bezsiły, „
gdy mamy obolałe serce
i duszę, w głowie pustkę i poczucie, że nikt i nic na ziemi nie pomoże zmienić naszego położenia – wtedy wpadamy na to, że przecież jest Ktoś, kto zna się na życiu, a przede wszystkim zna nas samych. Ale sam fakt, że człowiek zreflektuje się, do Kogo się zwrócić o pomoc, jest impulsem, który pochodzi od Boga. To coś w rodzaju szeptu, sms-a, jakiegoś sygnału: «Przecież – jestem! Kocham cię i czekam na ciebie, tylko zwróć się do Mnie i zaufaj»
” [Anna, lat 19].
Poczucie bezradności, doświadczenie własnej niepewności, niewystarczalności, strachu – nawet jeśli bolesne – nie jest złe! Pozwala stanąć przed Bogiem z wyzwalającym poczuciem ufności: nie muszę pokonywać wszystkiego sam, On jest!




Powrót do treści | Wróć do menu głównego