Zob. też: Franciszek z Asyżu — prorok dla nas ►
Litania do św. Ojca Franciszka ►►►
Z Ży­cio­rysu Mniej­szego św. Bo­na­wen­tu­ry, bi­sku­pa

(Świę­te styg­ma­ty, 1-4)

Przez świę­te styg­ma­ty Fran­ci­szek był ob­ra­zem Ukrzy­żo­wa­ne­go Ch­ry­stusa

Stygmaty św. FranciszkaFran­ci­szek, praw­dzi­wie wier­ny nie­wol­nik i sługa Ch­ry­stusa, na dwa lata przed od­da­niem niebu ducha, gdy na wy­so­kim miej­scu, zwa­nym górą Al­wer­nią, sa­mot­nie roz­począł czter­dziesto­dniowy post na cześć świę­tego Mi­cha­ła Ar­cha­nio­ła, zo­stał u­bo­ga­cony bar­dziej niż zwy­kle sło­dy­czą nad­przy­ro­dzonej kon­tem­pla­cji, a roz­pa­lony moc­niej­szym pło­my­kiem pra­gnień nie­biań­skich, od­czuł ob­fi­ciej stru­mień nad­przy­ro­dzonych darów.

Gdy więc se­ra­ficz­nym żarem pra­gnień wzno­si się do Boga, któ­re­goś ranka, około świę­ta Po­dwyż­sze­nia Krzy­ża Świę­tego, pod­czas mo­dli­twy na zbo­czu góry, zo­ba­czył niby po­dobień­stwo Se­ra­fi­na ma­ją­ce­go sześć skrzy­deł ja­śniej­szych, jakby były z ognia. Zstę­po­wał on z wy­so­ko­ści nie­bios; i bar­dzo szyb­kim lotem przy­był na to miej­sce i za­wisł w po­wie­trzu bar­dzo bli­sko Bo­że­go męża. Oka­zało się, że nie tylko ma skrzy­dła, ale także jest u­krzy­żo­wa­ny. Wi­dząc to, bar­dzo się zdzi­wił, a jego duszę prze­peł­ni­ły mie­sza­ne u­czucia smut­ku i ra­do­ści. Prze­ży­wał o­grom­ną ra­dość z za­szczy­tu, że Ch­ry­stus u­ka­zał mu się w tak pięk­nej i tak bli­skiej mu po­sta­ci, ale na widok o­krut­ne­go przy­bi­cia do Krzy­ża, jego dusza zo­stała prze­szy­ta mie­czem współ­czu­ją­ce­go bólu.

Po ta­jem­ni­czej i po­uf­nej roz­mowie, zni­ka­ją­ca wizja roz­pa­li­ła jego duszę we­wnętrz­nym żarem se­ra­fic­kim, a na jego ciele wy­ra­zi­ła po­dobi­znę zna­ków Ukrzy­żo­wa­ne­go, jak gdyby była wy­ci­śnię­ta na nim pie­częć ma­ją­ca moc pło­ną­ce­go ognia. Na­tych­miast bo­wiem za­czę­ły po­ka­zy­wać się na jego rę­kach i no­gach ślady gwoź­dzi, któ­rych głów­ki widać było na we­wnętrz­nej stro­nie rąk i na gór­nej stóp, zaś ich ostre końce na stro­nach prze­ciw­nych. Rów­nież prawy bok był zra­nio­ny, jakby włócz­nią prze­bi­ty, z któ­re­go czę­sto wy­pływa­ła świę­ta krew; ranę zaś o­ta­czał za­bliź­nio­ny brzeg.

Tak więc Fran­ci­szek, jako nowy czło­wiek, na sku­tek no­we­go i za­dzi­wiają­ce­go cudu, zo­stał wy­róż­nio­ny szcze­gól­nym przy­wi­le­jem, dotąd ni­ko­mu nie u­dzie­lo­nym, ozdobiony mia­no­wicie świę­ty­mi styg­ma­tami; zszedł więc z góry, nio­sąc z sobą po­dobi­znę Ukrzy­żo­wa­ne­go, wy­ko­na­ną nie­sztucz­nie na ta­bli­cach ka­mien­nych czy drew­nia­nych, ale pal­cem Boga ży­we­go wy­ra­żo­ną na człon­kach jego ciała.

Go to top