Siostry Obliczanki


Idź do treści

zaproszenie do litanii

Archiwum "Weroniki"

powrót do strony głównej

ZAPROSZENIE DO LITANII

Czy warto mówić litanią słów, gdy można wysyłać krótkie SMS-y? Ale są osoby, do których chcemy mówić dłużej...

Wydaje się czasem, że dziś nie ma już czasu na litanie - długie modlitwy, pełne powtórzeń, które wymagają czasu i namysłu. Dziś ceni się raczej szybkość wypowiedzi, a wezwania litanii przypominają niekiedy przyglądanie się, powolne skradanie sie, przybliżanie się bez pośpiechu, gdzie nie chodzi tylko o osiagnięcie celu, ale i o przebycie drogi. W litanii droga jest równie ważna jak jej cel - oczywiście dałoby się wszystko powiedzieć krócej i szybciej, ale wiele byśmy stracili - możliwość przyglądania się, do kogo mówimy, co możemy poznać, czego możemy się nauczyć.

Różne litanie ukazują nam Maryję z wielu stron - jako Niepokalaną, jako Królową, jednak wśród wielu litanii szczególne miejsce zajmuje litania do Matki Bożej Bolesnej, a więc towarzyszącej w trudnych sprawach, w cierpieniu, w upokorzeniu, w chwili złej, takiej, której nikt sobie nie życzy, nikt by sam sobie nie wymyślił.

Tak już jest: gdy się nam powodzi, gdy widać sukces, gdy nas podziwiają, gdy wyglądamy korzystnie i działamy skutecznie - wielu jest chętnych by nas odwiedzić, rozmawiać, pokazać się z nami i byc blisko. Gdy jest kiepsko, nie ma tylu chętnych. Brak sukcesu to żadna reklama, nie ma czym się chwalić, raczej trzeba się wstydzić, że znowu nie wyszło.

Maryję znamy najczęściej jako Królową, pięknie ubraną Panią, śliczną w bieli i koronie, dostojnej pozie. To Ta doskonała, której życie było udane. Jednak, gdy zbliżamy się do niej, widzimy więcej - Jej życie było bardzo trudne. Najbardziej zależało Jej na byciu z Jezusem, blisko Niego całym sercem, całym umyslem, całym życiem - a to oznaczało radość, ale i wiele cierpienia. Życie Maryi nie było wygodne ani łatwe - podobnie jak nasze.

Po co jednak litania? Dlaczego tyle słów? Może dlatego tyle, że w życiu tak wiele zdarzeń i tajemnic. Każde z nich jakoś można przeżyć, jakoś starać się zrozumieć.
Każde wezwanie litaii jest jak wspomnienie sprawy aktualnej, jak nazwanie tego, co ważne. Litanie są jak szereg kropel deszczu, któremu pozwalamy spadać; jak codzienne dni - są rzeczy w naszym życiu, których nie da się łatwo zmienić, którym nie umiemy zaradzić, może będzie lepiej, chcemy w to wierzyć, ale jeszcze nie dziś, nie teraz. Znamy te obietnice szybkich zmian z wielu okładek czasopism - recepty na sukces: super figura w 7 dni, doskonałe ćwiczenia na pamięć, autotrening. Owszem, dobrze jest pracować nad sobą, ale wymaga to jednak czsu, trudu, nieraz bólu, znoszenia niepowodzeń. Litania pozwala nam zobaczyć zarówno Maryję jak i siebie, zobaczyć wspólną drogę, mimo upływu czasu i zmieniającej się sytuacji życie biegnie, toczy się i pełznie tak samo, bo serca ludzkie są niezmienne.

Monika Waluś



Powrót do treści | Wróć do menu głównego